piątek, 25 lutego 2011

Powrót na łeba

Dzisiaj odświeżyłem wreszcie moje wszystkie konta WWW i zainstalowałem po raz pierwszy Wordpress-a. Jestem zauroczony łatwością z jaką można stworzyć nową stronę za jego pomocą. Minus - on został stworzony przede wszystkim do blogów i do tego się głównie nadaje. No do podcastów także... Ja próbuję postawić na nim stronę naszej wspólnoty mieszkaniowej i trzeba się trochę nagimnastykować choć światełko w tunelu jakieś widać. Póki co udaje mi się obywać całkowicie za pomocą panelu administracyjnego i bez brudzenia choćby najmniejszego palca "pehapem" czy "hateemelem" :D Nie chodzi o to, że nie lubię, bo przecież kiedyś było to dla mnie źródłem utrzymania ale strasznie dawno tego nie robiłem i trzeba rozgrzać dawno nie odwiedzane połączenia między neuronami...

Strasznie mnie dobija fakt, że bardzo szybko zapominam informacje i umiejętności, których nie używam. Kiedy piszę na zmianę różnymi językami to też na zmianę zapominam tych, których aktualnie nie używam. Bardzo to deprymujące kiedy muszę sobie potem przypominać podstawowe elementy składni (tak tak, chodzi o tzw. języki komputerowe a nie obce :P ) bo nie pamiętam jak się pętlę robi albo funkcję definiuję... Całe szczęście, że internet jest i zawsze jakiegoś "manuala" można ułowić :]

Czy ktoś może mnie wreszcie nauczyć interpunkcji? Mam problem ze stawianiem przecinków we właściwych miejscach... nie do końca wiem, gdzie są owe "właściwe miejsca" i robię to zawsze "na czuja", ewentualnie "na oko" :)

Chyba dam spokój na dzisiaj bo mój komputer jest do dupy a do tego klawiatura się nadal klei :/

czwartek, 17 lutego 2011

Pisanie o spaniu

Jak napisać coś rozsądnego o byciu śpiącym? W jaki sposób opisać ten stan w którym tak naprawdę nie jesteś w stanie konstruktywnie myśleć i tym samym nie możesz go na bieżąco relacjonować. Skazany jesteś na zapamiętanie jak największej ilości różnych szczegółów, aby opisać je następnego dnia, po dobrze przespanej nocy... Czyż jednak nie skończy się to podobnie jak wieczorne próby opisania snu, który miałeś poprzedniej nocy? W większości przypadków nie będziesz zupełnie nic pamiętał, a możesz się nazywać szczęściarzem, jeśli przypomnisz sobie jakieś szczegóły sennych marzeń. Ze snami to w ogóle jest ciekawie, ponieważ są niezykle ulotne i bardzo trudne do opisania. Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy zaraz po wyskoczeniu z łózka (może to przez to, że prawie nigdy z niego nie wyskakuję, a raczej wylewam się z niego na podłogę) siąść do komputera i spisać przebieg snu. Nasz mózg musi doprawdy przywiązywać bardzo niewiele uwagi, jeśli w ogóle przywiązuje, do swoich nocnych wytworów, skoro nie dostarcza nam praktycznie żadnej pomocy w ich zapamiętaniu. Musiałoby nam się przyśnić coś naprawdę wstrząsającego, żebyśmy mogli to sobie przypomnieć wieczorem, albo jeszcze następnego dnia. Wstrząsającego, albo cudownego, mniejsza o kierunek - ważne jest tutaj silne przeżycie wywoływane konkretnym snem. No ale przecież miałem się zastanowić na temat trudności w opisaniu stanu głębokiego niewyspania, a tymczasem oddryfowałem w kierunku snów. Może najwyższy to czas, aby skłonić głowę na poduszce i pozostawić za sobą ostatnie opary minionego dnia. Noc jest zimna i czysta. Krystalicznie czysta. Noc jest wstępem do nowego, świeżego i nieskażonego jeszcze dnia. Noc jest po prostu nocą i powinienem już dawno spać, zamiast zastanawiać się nad takimi rzeczami. Dobranoc zatem i do zobaczenia po drugiej stronie sennej zasłony...

/2004-08-02/

To ja już sobie pójdę...

No i proszę, powstał kolejny uduchowiony blog... TADA!

Tak naprawdę to odczułem nagłą potrzebę posiadania miejsca w sieci gdzie mógłbym coś napisać. Fejsbuk to jest straszny śmietnik. Blip i twitter pozwalają tylko na puszczanie bąków a nie pisanie... Mam starego bloga na innym serwisie ale konieczność osobnego logowania się na niego jakoś mnie odstręcza. Jestem leniwy. Skoro już mam pocztę w google to wszystko inne też mogę tu mieć bo wystarczy, że raz się zaloguję i już jestem. Nie chce mi się pamiętać tylu różnych haseł. Brrr...

Tak więc... cześć i czołem. Nie powiem skąd się wziąłem. Nie jestem wesoły Romek. ;)

Co jeszcze? Mam swój podcast tutaj. Niestety tam powinny być tylko notki z plikami mp3, więc nie sobie napisać paru słów od siebie bo od razu się podniosą oburzone głosy, że jak to tak zaśmiecać RSSa wpisami, które nie wnoszą ze sobą żadnego nowego odcinka podcastu... a pfff! Nie to nie. Tutaj napiszę.

Chciałem napisać bo mam fajny cytat, który jest też trochę podcastowy. Oto cytat:

Każdego dnia trzeba posłuchać choćby krótkiej piosenki, przeczytać dobry wiersz, obejrzeć piękny obraz, a także, jeżeli to możliwe, powiedzieć parę rozsądnych słów.
/Johann Wolfgang von Goethe (1749-1832)/


Ciekawy, prawda? A Ty jak realizujesz powyższy plan?

To tylę w tym "wejściu". Witam. Pozdrawiam. Już sobie pójdę...